<?xml version="1.0" encoding="utf-8" ?>
<rss version="2.0">
<channel>
<title>Ogrodowa.Gazetka.EU</title>
<link>http://ogrodowa.gazetka.waw.pl</link>
<description>Ogród za miastem - opis pielęgnacji, wiele pięknych fotografii, blog ogrodnika, fauna i flora, opisy roślin ozdobnych, krzewów i drzew owocowych, trawnik, psy w ogrodzie, owady, nawożenie, kompost, podlewanie</description>
<language>pl</language>
<copyright>Copyright Gazetka.EU© 2008. Wszelkie prawa zastrzeżone</copyright>
<item><title>Pokrzywa na mszyce</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=56</link><description>Przy niewielkiej ilości mszyc zalecany jest palący wyciąg z pokrzywy. Sporządza się go zalewając 1 kg świeżych pędów pokrzywy 10 litrami wody. Pozostawiamy na 12-24 godziny, nie dopuszczając do fermentacji. Nie rozcieńczonym opryskujemy mszyce.
Palące substancje w pokrzywie zanikają, jeżeli wyciąg nie zostanie użyty od razu.
[źródło: Literatura - Kreuter]</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2010-05-13 22:45:17</pubDate></item><item><title>Pasi sobie konik</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=55</link><description>
 Poranne spotkanie w altanie: na stole stoi wazon z gałęźmi wierzby mandżurskiej, które właśnie ukorzeniam. Na nie sobie skoczył pasikonik zielony (Tettigonia viridissima), który jednak jest drapieżcą, więc nie polował na młode liście wierzby, wśród których był prawie niewidoczny.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2009-09-17 22:07:36</pubDate></item><item><title>Kośba</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=54</link><description>Stasio wykosił mi kawał posesji. To dobrze, bo trawa już była zbyt wysoka na naszą małą kosiarkę. Wieczorem burza i ulewa. Dobrze, że chłopcy zebrali trawę od razu - zmoczona nie byłaby już tak dobrą paszą dla ichnich krów i kóz.
Ot, taka wzajemna pomoc sąsiedzka.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2009-06-10 01:07:08</pubDate></item><item><title>Bluszcz</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=53</link><description>Wczoraj byliśmy w sąsiedniej wsi. W zamian za 3 niewielkie sadzonki wierzby mandżurskiej dostaliśmy od Ulki sporo więcej dobrze wyrośniętych sadzonek bluszczu. Nasze sadzonki przenocowały w wiadrze z wodą, dzisiaj Ogrodniczka oczyściła rabatę koło altany i posadziła tu 4 z nich. 
Miejsce ma ekspozycję wschodnią, więc powinno służyć bluszczowi. Niestety, już dwukrotnie kupowaliśmy sklepowe sadzonki i każdej zimy nam usychały. 
Ponieważ u Ulki bluszcz ma się wyjątkowo zdrowo, wypróbujemy jej metody uprawy. Może tym razem sadzonki się przyjmą.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2009-04-16 16:30:06</pubDate></item><item><title>Pierwsze krokusy</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=52</link><description>Od tygodnia w ogrodzie zrobiło się kolorowo - to żółte, niebieskie i fioletowe krokusy z gołej ziemi wychynęły. No, i jeszcze pierwszy pączek niebieskiej cebulicy nieśmiało usiłuje się podłączyć. 
Wiosna, słońca coraz więcej - koniec leniuchowania, do roboty!</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2009-04-02 01:25:23</pubDate></item><item><title>Ogólna teoria nie-uprawiania ogrodu</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=51</link><description>Ci, którzy nie cierpią ogrodnictwa, potrzebują teorii. Nie uprawiać ogrodu bez teorii jest płytkim i niegodnym sposobem życia. Teoria musi być przekonująca i naukowa. Jednakże dla różnych ludzi różne teorie są przekonujące i naukowe. Potrzebujemy tedy wielu teorii. Alternatywną możliwością w stosunku do nie-uprawiania ogrodu bez teorii jest uprawianie ogrodu. Znacznie łatwiej jednakowoż jest posiąść teorię, aniżeli faktycznie uprawiać ogród. 
Teoria marksistowska 
Kapitaliści usiłują znieprawić umysły mas pracujących i zatruć je swoimi reakcyjnymi "wartościami". Chcą "przekonać" robotników, że uprawianie ogrodu jest ogromną "przyjemnością", a przez to sprawić, by robotnicy mieli się czym zajmować w czasie wolnym od pracy i uniemożliwić im przeprowadzenie rewolucji proletariackiej. Chcą ponadto wmówić robotnikom, że gdy mają swój nędzny kawałek ziemi, są dzięki temu "właścicielami", nie zaś pracownikami najemnymi, i tak przeciągnąć ich na stronę posiadaczy w walce klasowej. Uprawiać ogród zatem to uczestniczyć w wielkim spisku mającym na celu ideologiczne oszukiwanie masz. Nie uprawiaj ogrodu - Q.E.D.* 
Teoria psychoanalityczna 
Zamiłowanie do ogrodnictwa jest typowo angielską osobliwością. Łatwo pojąć, dlaczego tak jest. Anglia była pierwszym krajem rewolucji przemysłowej. Rewolucja przemysłowa zabiła środowisko naturalne. Natura jest symbolem Matki. Zabijając Naturę, Anglicy popełnili matkobójstwo. Ściga ich nieuświadomione poczucie winy, próbują tedy odkupić swoją zbrodnię przez uprawianie swego małego pseudonaturalnego ogródka i otaczanie go czcią. Uprawiać ogród to brać udział w gigantycznym samo-oszustwie, które uwiecznia infantylny mit. Nie wolno ci uprawiać ogrodu Q.E.D. 
Teoria egzystencjalna 
Ludzie zajmują się ogrodnictwem w celu uczłowieczenia natury, ucywilizowania jej. Jest to wszakże rozpaczliwa i daremna próba przekształcenia bytu-w-sobie w byt-dla-siebie. Jest to nie tylko niemożliwe ontologicznie. Jest to samo-łudząca, moralnie niedopuszczalna ucieczka od rzeczywistości, jako że różnica między bytem-w-sobie a bytem-dla-siebie nie może zostać zniesiona. Uprawiać ogród albo wyobrażać sobie, że można Naturę "uczłowieczyć", to starać się tę różnicę zatrzeć i beznadziejnie zaprzeczać własnemu nieredukowalnie ludzkiemu statusowi ontologicznemu. Ogrodnictwo jest fałszem! Q.E.D. 
Teoria strukturalistyczna 
W społecznościach pierwotnych życie ludzkie rozdzielone było między parę opozycyjną: praca/czas wolny, której to opozycji odpowiadało odróżnienie pole/dom. Ludzie pracowali na polu i odpoczywali w domu. W nowoczesnych społeczeństwach oś opozycji uległa odwróceniu: ludzie pracują w domach (fabrykach, urzędach), a spędzają czas wolny na otwartej przestrzeni (ogrody, parki, lasy, rzeki itd.). Odróżnienie to jest kluczowe w utrzymaniu struktury pojęciowej, stosownie do której ludzie organizują swoje życie. Uprawiać ogrodnictwo to wnieść konfuzję do odróżnienia między domem a polem, między czasem wolnym a pracą; oznacza to zaciemnić, wręcz zniszczyć strukturę opozycyjną, która jest warunkiem myślenia. Uprawianie ogrodu jest błędem! Q.E.D. 

Filozofia analityczna 
Mimo wielu usiłowań, nie udało się zbudować zadowalającej definicji ogrodu i ogrodnictwa: wszystkie istniejące definicje pozostawiają rozległe pole niepewności co do tego, jakie zjawiska do jakiego zakresu należą. Po prostu nie wiemy, czym jest dokładnie ogród i ogrodnictwo. Używanie tych pojęć jest przeto intelektualnie nieodpowiedzialne, a tym bardziej - faktyczne uprawianie ogrodu. Nie będziesz ogrodu uprawiał! Q.E.D. 
===============
* Q.E.D. - quod erat demonstrandum (łac.) - co było do udowodnienia. 
Leszek Kołakowski (cytuję za Stachenką z f.B.)</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-12-10 03:43:02</pubDate></item><item><title>Begonia</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=50</link><description> Imieninowa begonia wylądowała na grządce. Rosła sobie sympatycznie w lipcu, sierpniu. Ale przyszedł wrzesień, zapowiadają przygruntowe przymrozki... Z literatury wynika, że w październiku należy wykopać roślinę i przenieść do miejsca zimowania. 
Kwiat z doniczki dość szybko znalazł się na rabatce i długo cieszył oko. 
To gatunek Begonia zimowa (wyniosła) - Begonia elatior, a skoro zimowa, może uda się ją przezimować?
</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-09-14 20:39:17</pubDate></item><item><title>Jarzębinowe plony</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=49</link><description>
W moim ogrodzie rośnie kilka dorosłych jarzębin i kilka młodzików. 
Ubiegłej jesieni zamierzaliśmy - jak zwykle - zrobić nalewkę w typie jarzębiaku, ale czy to zapomnieliśmy, czy co. W każdym razie zimą okazało się, że w zamrażalniku stoi całe pudełko mrożonej jarzębiny.
Wcale się nie zmarnowała.
Okazała się tak wspaniałym dodatkiem do miąs - smażonych, a głównie duszonych, że w tym roku mrozimy o wiele więcej kolorowych korali.
Można też przygotować konfiturę jarzębinową do miąs - usmażyć z jabłkami, zawekować i podawać na talerzu jak żurawinę. 
Ale duszone miąsko z mrożoną jarzębiną - to jest to!
</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-09-02 23:13:42</pubDate></item><item><title>Anty-komar</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=48</link><description>
W dziale Download (patrz menu po lewej) umieszczono dzisiaj mini-program, który zabezpiecza osoby znajdujące się w pobliżu głośników komputera przed bliskim spotkaniem z komarami!
Program wytwarza bowiem dźwięki o częstotliwości 16.000-20.000 Hz - czyli poza zakresem słyszalności człowieka oraz zwierząt domowych. Dźwięk ten wywołuje jednak odpowiedni efekt u komarów i im podobnym owadom, zniechęcając je do latania w okolicy głośników. Szczerze polecamy!!!</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-08-26 07:52:35</pubDate></item><item><title>Dwie daglezje</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=47</link><description>Po lewej: W maju 2002 roku była to sklepowa sadzonka wysokości około 0,5 m. Obecnie już mnie przerosła. (fot. z czerwca 2008 r.)

Z prawej: Niby człowiek wie, że nawet największe drzewo powstaje z maleńkiego nasiona - ale jak się to widzi samemu... Zakiełkowało osiem z 42 posianych nasion daglezji (a jeszcze w paru doniczkach ziemia się podnosi!). Fascynujące. W doniczce w 1. rzędzie jedna roślinka wybujała: już widoczne są nawet igły!

Daglezja zielona, zwana też jedlicą Douglasa (łac. Pseudotsuga menziesii) to jedyny z kilku gatunków drzew należących do rodzaju daglezji, który może być uprawiany w naszym klimacie. Pochodzi z wybrzeża Oceanu Spokojnego - rośnie tam od płd.-zachodniej Kanady po północną Kalifornię. Należy do najwyższych drzew iglastych Ameryki Północnej (osiąga tam nawet do 100 m wysokości, choć zwykle ma "tylko" około 75 m). Jest bardzo długowieczna: żyje 700-800 lat.
Tyle jeszcze przed naszymi daglezjami... Za sto-dwieście lat zatrze się różnica wieku :)
W Polsce nie osiągną one tak imponującej wysokości (o ile globalne ocieplenie nie zmieni klimatu w ciągu najbliższych stuleci), zwykle zatrzymują się na ok. 40 metrach, a trzeba przyznać, że to jedno z najszybciej rosnących drzew iglastych.
W każdym razie na nasze mrozy daglezja jest odporna. 
Nasza dotychczas miała tylko w 2003 mszyce iglaków, ale dzięki szybkiej interwencji zgrabnie z tej choroby wyszła. Ominęła ją dość niebezpieczna dla młodych drzewek osutka daglezjowa, chociaż na pobliskich sosnach widzieliśmy objawy osutki (rdza, plamistość, opadanie igieł). 
Zachwyca teraz wszystkich ogrodowych gości oraz, oczywista, gospodarzy.
</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-07-22 23:46:52</pubDate></item><item><title>Powojnik</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=46</link><description>Fioletowe powojniki Clematis wspinają się po bramce. Niektórzy nazywają to pnącze z łaciny klematisem. 
W naszym ogrodzie rosną trzy odmiany w kolorze ciemnego fioletu: 
‘Gipsy Queen’
‘Jackmanii’
‘Mrs. N. Thompson’
Mieliśmy też białą odmianę ‘Veronica’s Choice’, ale kiepsko rosła i nie przeżyła zimy.
Pierwsza z nich, o nazwie cygańskiej królowej, ma kwiaty pięciopłatkowe, druga jest cztero-, a trzecia siedmiopłatkowa. Pierwsza zakwita ‘Mrs. N. Thompson’, potem ‘Jackmanii’ na końcu zakwitnie ‘Gipsy Queen’. Duże i piękne kwiaty zdobią ogrodową bramkę całe lato, aż do wczesnej jesieni. 

</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-07-22 21:52:00</pubDate></item><item><title>Lilie a liliowce</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=45</link><description>Kwiaty mają bardzo podobne, należą do rodziny Liliowatych, są więc bliskimi krewnymi. jednakże mają zupełnie inny pokrój: 
lilia to bylina z dużą cebulą, której obficie ulistniona łodyga wyrasta często ponad 1 metr;
liliowiec jest byliną o liściach równowąskich, spośród których wyrasta bezlistna łodyga z kwiatami.
Obie te roślin charakteryzują się mnóstwem mieszańcowych odmian ogrodowych różniących się barwą (od prawie czarnej przez brązy, czerwienie i żółcie po białą) i kwiatami. </description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-07-16 03:05:04</pubDate></item><item><title>Sieję drzewa - cz. 2</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=44</link><description>Zapomniałam o nasionach daglezji w lodówce! Zalecenie od sprzedawcy nasion - stratyfikacja przez 40 dni. Książka Rozmnażamy iglaki zaleca miesiąc. Poprzedni wpis wskazuje, że 17 maja włożyłam nasiona do lodówki. Dobrze, że czasem robię tam porządki :)
Tak więc minęło 8 tygodni. Trudno. Se ne vrati. 
Doniczki torfowe 5 x 5 wypełniłam piaskiem z ziemią. Kupiłam 42 nasiona, więc do 21 minidoniczek włożyłam po 2 nasiona daglezji (są nieco większe od kaszy gryczanej i bardzo do neij podobne). Przykryłam cienką warstwą przesianego piasku, pokropiłam wodą i zamknęłam w szlarence.
Całość wystawiłam na słońce.
Miłym zwyczajem na Allegro.pl bywają bonusy. Tym razem kupując nasiona daglezji dostałam też premię - nasiona paulowni puszystej (Paulownia tomentosa). Posiałam je więc obok - w tej samej szklarence. Zobaczymy, co z tego wyrośnie... Ciekawe.
Na fotografiach: z lewej daglezja, z prawej paulownia. 
Dopisane 19-07-2008:
W sześciu minidoniczkach ruszyły pierwsze kiełki daglezji, mają już po kilka mm!
Paulownia jeszcze uśpiona.
część 1: Sieję drzewa? </description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-07-11 06:46:50</pubDate></item><item><title>Skalniak - nowości</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=43</link><description>Wczoraj zakupione dzwonki karpackie i szarotki znalazły swoje miejsce na skalniaku. To coś nowego - dotychczas sadziłam jednak w ziemi, a tym razem dzwonki posadziłam między kamieniami. Wyjęłam kamulec, wprowadzając zamęt w odkrytym tam mrowisku, podsypałam trochę ziemi i posadziłam dzwonki. Zobaczymy, jak potrafią rosnąć na skale...
Szarotki posadziłam "na dole", w glebie, pomiędzy łodygami płożącej się tam irgi. 
W każdym razie dałam im max słonka - jak zalecano. Na fotografii obok niewiele widać. Ale to przecież niewielkie kwiatki. Szarotki można wypatrzeć jako białą plamę na dole, na środku zdjęcia. Dzwonki zaś - patrząc w prawo i w górę od szarotek. Na powiększeniu lepiej widać (kliknij tylko).</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-07-10 23:46:01</pubDate></item><item><title>Golteria rozesłana</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=39</link><description>Inaczej: golteria pełzająca, golteria płożąca, łac. Gaultheria procumbens, ang. Wintergreen.
Kupiliśmy dzisiaj sadzonkę w pobliskim sklepie ogrodniczym, nie wiedząc o tej roślinie kompletnie nic. Rozesłana? To dobrze, właśnie jest do takie puste miejsce do zakrycia... Po powrocie do domu szperam po sieci i okazuje się, że to było świetnie zainwestowane 9 zł ;)
Wieloletnia krzewinka ma zimozielone liście i jest odporna na nasze zimy. Kwitnie na biało, a czerwone jagody pozostają na roślinie przez całą zimę. Ciekawe.
Na etykiecie czytam: stanowisko słoneczne, półcieniste i zacienione; kwitnie V-VIII, owocuje VIII-II, wysokość do 15 cm; cięcie w marcu. 
Glebę wilgotną i kwaśną mogę jej zapewnić - przy rododendronach i borówkach amerykańskich stale ją zakwaszamy. 
Dziewiętnastowieczna ilustracja obok pochodzi z Wikipedii.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-07-10 09:51:00</pubDate></item><item><title>Dzwonek karpacki</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=41</link><description>Łac. Campanula carpatica Jacq., ang. bellflower. 
Kupiliśmy 2 sadzonki w sklepie ogrodniczym - już kwitnące na niebiesko.Bylina ta osiąga wysokość 15 do 40 cm. W naturze rośnie na skałach, szczególnie wapiennych. Ma pokrój krzaczasty, liczne pędy, obfite ulistnienie. Tworzy luźne kępy. Kwiaty duże, dzwonkowate, o średn. 3 cm wyrastają pojedynczo lub po kilka na wyprostowanych szypułkach - VI-IX
Barwa - na ogół intesywnie jasnoniebieska (odmiany 'Blue Clips', 'Karpatenkrone'), odmiana 'Kobaltglocke' jest fioletowa, a odm 'Alba' i 'White Clips' - biała. Uprawa: w szczelinach między kamieniami, gdzie ziemia długo jest wilgotna i chłodna. Po kwitnieniu można ściąć pędy prawie nad ziemią - wtedy po 2 tygodniach odrosną nowe i ponownie zakwitną. Na skalniaku dzwonek może być rośliną okrywową. Wymagania: niewielkie - gleba próchniczno-gliniasta, stanowisko słoneczne lub półcień. Rozmnażanie: sam się rozsiewa, choć można go rozmnażać wiosną przez podział lub sadzonkowanie.
[fot.: Jerzy Opioła, Wikipedia]</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-07-10 01:29:33</pubDate></item><item><title>Szarotka alpejska</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=40</link><description>Leotopodium alpinum - dwie sadzonki kupiliśmy w sklepie ogrodniczym.
W początkach naszego ogródka mieliśmy już jedną sadzonkę (obok fot. z VII'2004), ale po roku - zaniedbana - po prostu nam uschła. Teraz już ziemia trochę żyźniejsza i umiejętności ogrodników nieco wzrosły - może drugie podejście się lepiej uda.
Z etykiety: stanowisko słoneczne, wys. do 15 cm, kwitnie VI-VII, nadaje się na suche bukiety.
No tak, poprzednio miała za mało słońca. Tym razem posadzę ją w pełnym słońcu. Może na skalniaku?
W książce 350 roślin ogrodowych czytam: 
Bylina rozpowszechniona m.in. w Alpach i Karpatach. Doskonale rośnie w ogródkach skalnych (no właśnie!). (...) Odmiany uprawne lepiej znoszą opady deszczu, ale są mniej srebrzyste niż dziko rosnące. Stanowisko nasłonecznione jest dla nich niezbędne. (...) Lubi glebę piaszczystą, przewiewną i przepuszczalną. Na glebie zbyt żyznej (tutaj nie ma obawy!) liście tracą swoje srebrne zabarwienie i stają się szarawe.
Wysokość do 20 c, kwiaty białe, gwiaździsto otoczone kutnerowatymi liśćmi.
</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-07-09 23:05:31</pubDate></item><item><title>Burza</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=38</link><description>Spadł dziś ulewny deszcz. Właściwie wczoraj, bo już minęła północ.  Bardzo to było dobre po tylu dniach parnych i upalnych. </description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-06-28 00:17:23</pubDate></item><item><title>Pachnie...</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=36</link><description>...jaśminowo i różowo...Dzisiaj zamordowałam jakimś zajzajerem 4.159 mszyc na jaśminie, bluszczu i żółtej sosence od Jerzyny. Mrówki były bardzo niezadowolone.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-06-19 19:41:38</pubDate></item><item><title>Korzenie robinii akacjowej</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=35</link><description>Tak niedawno było o kwitnącej robinii, a dziś o jej korzeniach. 
Zrobiło się bowiem niepokojąco. Jeszcze wczoraj byliśmy przekonani, że liczne akacyjki, które wschodzą tu i śmu po całym ogródku, to tylko samosiejki, które wystarczy wyrwać. Tiaaa... Okazuje się, że nie wystarczy. Dzisiaj okazało się, że to wcale nie samosiejki, ale odrosty z korzeni!
Co gorsza, te odrosty pojawiają się nawet 10 metrów od drzewa macierzystego.
Najpierw w ogórdku udało mi się wyciągnąć zdrowy korzeń 3,5 metrowy - kończył się właśnie 10 metrów od drzewa. Potem okazało się, że wszystkie młode akacyjki wyrastają z długich odrostów.
Problem polega na tym, że drzewo stoi około 2-3 metrów od płotu ogródka. Dzisiaj już mi się wydaje, że cały ogródek jest przerośnięty korzeniami akacji. Wyciągałam je spod korzeni róży, spod kłączy liliowców, spod korzeni rododendrona i derenia, po drodze podrywając drobne orliki, nachyłki czy bratki. Na jutro pozostawiłam winną latorośl, która, niestety, jest nabliżej płotu i drzewka macierzystego. Boję się o winne korzenie.
A tak ją polubiliśmy. Mąż od razu mówi - trzeba będzie ją wyciąć. Jak to facet: od razu gotowe rozwiązanie. Ja jeszcze kombinuję: korzenie snują się do 15-20 cm pod powierzchnią. Nie wiem, czy dlatego, że tu ziemia licha i głębiej już tylko glina i kamienie, czy też dlatego, że w ogóle ma taki ststem korzeniowy. Może wystarczyłoby otoczyć drzewko taką grubą folią, jak to zrobiliśmy z ozdobną trawą, by się nie rozpanoszyła. Oczywiście starannie przeszukując i wykopując korzenie po zewnętrznej. 
Młode ukorzenione roślinki moglibyśmy posadzić po zewnętrznej przy płocie. Podmurówka wchodzi 30-40 cm w glebę, więc może korzenie nie przejdą.
Szukam w literaturze: 
Kazimierz Zajączkowski z IBL w Sękocinie pisze: Robinia wytwarza rozwlekły system korzeniowy, silnie penetrujący wierzchnią warstwę gleby. (...) Po wycięciu wytwarza silne odrosty zarówno pniowe, jak korzeniowe.(...)
[o uprawie na Węgrzech] Rozmnaża się je w szkółkach przez zrzezy korzeniowe o długości 8–10 cm, pozyskiwane na wiosnę z obciętych korzeni wyjmowanego materiału roślinnego, przeznaczonego do zakładania plantacji. Obcinane korzenie mogą być także posiekane na odcinki o długości 3–5 cm i wysiewane w szkółce jak nasiona. 
Z internetu:
Początkowo tworzy silny korzeń palowy, potem silnie rozrastają się korzenie boczne. Bardzo łatwo tworzy liczne odrośla korzeniowe, dzięki czemu często czasami przyjmuje krzewiastą postać. 
...Ponadto wytwarza obficie odrośla z pnia i korzeni.
Czarno widzę. Za rok w ogródku będzie już tylko akacja - zero innych kwiatków. A za pięć lat zniknie sad, za następne pięć lat korzenie robinii oplotą nasz dom - - -
Ło Jezu!
Ale 6 doniczek z sadzonkami zrobiłam. Może jednak posadzimy na zewnątrz... Da się lubić przecież :)</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-06-16 03:07:41</pubDate></item><item><title>Deszcz podlał ogród</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=34</link><description>Odpukać, ale chwilowo mamy koniec suszy. W końcu wczoraj wieczorem spadł porządny deszcz, podlał cały ogród i lał jeszcze długo w noc. Rano było czysto wszędzie: spłukało pyłki sosny, które od paru tygodni pokrywały wszystko żółtą warstwą. I w ogóle jakoś tak przyjemniej.
W ubiegłą niedzielę przez kwadrans popadało, ale co to za deszcz, phi. Raptem wierzchnią warstwę zwilżył. 
Podlewanie ogrodu zajmuje mi około godziny - a mówię tylko o tzw. podlewaniu w dołki - trawnika nie podlewam, czasami tylko nastawiam wiatrak-fontannę. Ale rzadko - jak długo jest susza.
Podlewanie ogrodu obejmuje... niech zrobię remanent: 
120-metrowy ogródek z kwiatkami, krzewami owocowymi i ozdobnymi, winoroślą i skalniakiem
sad (13 dołków):
     1 rząd: 3 wiśnie, jabłoń, 
     2 rząd: 2 grusze i brzoskwinia
     3 rząd: śliwa, grusza, czereśnia
     4 rząd: wiśnia, 2 czereśnie
krzewy i drzewa przy drodze dojazdowej - złotokap, daglezja, 3 pigwowce, świerk gniazdowy, robinia akacjowa, 2 jarzębiny, wierzby, jaśminowiec, magnolia, tawuła (13 dołków),
pnącza i krzewy przy altanie - róże pnące, wiciokrzew, bluszcz, winobluszcz, dereń, drugi jaśminowiec, wierzba mandżurska (7 dołków),
nasadzenia przy płocie wschodnim - iglaki (6 dołków) oraz krzewy: bez, kalina, aktinidia, róża stulistna (4 dołki),
nasadzenia przy płocie zachodnim - ligustr, bez kalinowy, miłorząb, berberys, świerk, dąb i jarzębina (7 dołków)...
To chyba wszystko. Za domem nie podlewamy. Tam rośnie samo. Tylko przed. Suma wymienionych dołków wynosi 50! No właśnie. Jeszcze nie robiliśmy takiego "remanentu".
Do każdego dołka około minuty + ogródek, i godzina mija jak nic! Podczas dłuższych upałów podlewam rano i wieczorem. 
Lubię deszcz :)</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-06-14 22:57:54</pubDate></item><item><title>Rabarbarowy kompot</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=33</link><description>On już brzmi fajnie, a co dopiero - - - U Babci Małgosi we Włocławku rabarbar rósł w rogu ogrodu, zaraz po lewej od wejścia: ogromne liście na czerwonych łodygach.Wczoraj kupiliśmy kilka łodyg, dzisiaj obrałam je z łyka, pokroiłam na klocki i wrzuciłam do wrzącej wody z cukrem. Po dziesięciu minutach wyłączyłam gaz i dodałam jeszcze plaster imbiru (bo ostatnio do wszystkiego dodaję imbir). Teraz stygnie na parapecie.Wakacje z Niechorzu. Mam 10 lat, jestem na etapie fascynacji Indianami. Pokój na pięterku, okno tuż nad wejściem do domu. Garnek kompotu studzony przez matkę na parapecie. Nie pamiętam, jak go strąciłam. Pamiętam drakę i wypominanie przez lata. Na obiad będzie w sam raz. Już mi ślinka cieknie :)</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-06-12 12:36:10</pubDate></item><item><title>Susza</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=32</link><description>Już nie pamiętamy, kiedy padał ostatni deszcz. Strony poradników ogrodniczych pełne są zaniepokojonych pytań: Co zrobić, kiedy żółkną liście wierzby mandżurskiej? Moje krzewy chorują!
A to tylko brak wody - szczególnie widoczny u wrażliwej wierzby. Wierzba mandżurska - jak większość wierzb - najlepiej rośnie nad wodą i nie nadaje się na suche gleby. Zauważyliśmy to w ubiegłym roku, gdy po paru tygodniach suszy nagle zaczęła żółknąć i gubić liście. W tym roku już dbamy o jej podlewanie. Nawet wiadro dziennie - nie jest dla wierzby zbyt wiele. Wyściółkowaliśmy ją korą, która dłużej zatrzymuje wilgoć, zapobiegając parowaniu.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-06-07 17:36:52</pubDate></item><item><title>Akacja czyli robinia akacjowa</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=31</link><description>Jak pisałam, robinia akacjowa jest w pełni kwitnienia. Ponieważ trudno mówić, że pachnie niesłychanie, może można powiedzieć, że pachnie niewąchanie...?
Nasze drzewko urosło dość szybko; w 2002 roku posadziliśmy dwie gałązki różowej robinii - z ogrodów działkowych w Żerżeniu. Dzisiaj jest to kilkumetrowe drzewko o podwójnym pniu.
W tym roku ma wyjątkowo dużo kwiatów - aż gałęzie przygięły się pod ich ciężarem. Kiedy podejdziesz bliżej, usłyszysz brzęczenie pszczół, których tu mnóstwo. 
W tym roku też kwiaty są bielsze, aniżeli w latach ubiegłych - poprzednio były bardziej różowe. Ciekawe...
Pod akacją pieknie wykoszona wczoraj trawa :)
</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-06-07 17:22:32</pubDate></item><item><title>Koszenie trawnika</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=30</link><description>Dawno nie pisałam, bo trochę zaniedbaliśmy ogród. Inne zajęcia nas zajęły i czasu pozostawało tyle, aby tylko podlać wszystko (deszczu nie było bardzo dawno!).
Przez ten czas przekwitły bzy, kończy kwitnienie kalina japońska, w pełni kwitnienia jest robinia akacjowa (pachnie niemożebnie wszędzie!) i rozpoczynają kwitnienie róże.
Dzisiaj natomiast kilka godzin pchania kosiarki zaowocowało odciskami na dłoniach. Jeszcze kawałek sadu został nieskoszony - na jutro. Ale już trawnik wygląda piękniej. 
Na zdjęciu obok białe kulki kaliny japońskiej. Krzew stoi jeszcze w wysokiej trawie (zdjęcie zrobione 2.VI.08).</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-06-06 22:29:39</pubDate></item><item><title>Pora rododendronów i azalii</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=29</link><description>Oto swoje pięć minut ma piękna miniaturowa azalia - od 4 lat rośnie w otoczeniu krzewów borówki i tworzy coraz większą "poduchę". Wygląda pięknie. Muszę przyznać, że ten krzaczek ma wyjątkowo niewielkie wymagania. Gubi liście na zimę, ale poza tym jest cały sezon ładny - po przekwitnięciu zostanie do później jesieni zielona poducha drobnych listków.Spośród kilku różaneczników (zwanych też z łaciny rododendronami), jakie mamy w ogrodzie, w tym roku zakwitł tylko jeden - odmiany 'Gartendirektor Rieger', który rośnie po sąsiedzku z moją ulubioną odmianą 'Lachsgold' (łososiowe złoto). Pozostałe 3 krzewy mają więcej cienia. Są jeszcze na tyle niewielkie, że postanawiam przymierzyć się do przesadzenia ich na jaśniejsze miejsca.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-05-20 23:55:18</pubDate></item><item><title>Sieję drzewa?</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=28</link><description>W ogrodzie mamy wiele gatunków drzew - część z nich to samosiejki, inne pojawiły się tu jako sadzonki nabyte od ogrodników i starannie dobieraliśmy im miejsca sadzenia. 
Ale nie tylko: np. wkrótce na różowo zakwitnie (już ma liczne pąki) robinia zwana często akacją, rzadziej znana jako grochodrzew. To robinia pośrednia (Robinia x ambigua) - mieszaniec robinii białej Robinia pseudoacacia z robinią lepką Robinia viscosa. Nasza odmiana pochodzi z zaprzyjaźnionej działki i początkowo była gałązką, która wstawiona do wody puściła korzenie. Po 6 latach ma wielką koronę i około 4-5 m wysokości. To było tzw. rozmnażanie wegetatywne.

Tym razem rozpoczęłam inną, trudniejszą metodę: mam 42 nasiona daglezji (Pseudotsuga menziesii var. 'glauca', inne nazwy polskie: jedlica Douglasa, jedlica zielona, pseudotsuga) i rozpoczynam siew...
Najpierw stratyfikacja, czyli nasiona zmieszałam z wilgotnym piaskiem i wstawiłam na miesiąc do lodówki. Na wszelki wypadek piasek przesiałam przez gęste sitko, aby odróżnić w nim około 2-milimetrowe nasiona.
Ciąg dalszy: Sieję drzewa - cz. 2 </description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-05-18 01:58:27</pubDate></item><item><title>Polowanie</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=27</link><description>Nie obejrzałam się, a tu wszystkie róże pokryte mszycami! Dzisiaj pryskałam je roztworem owadobójczego Talstaru - choć bardzo-bardzo nie lubię chemii w ogrodzie.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-05-17 20:32:45</pubDate></item><item><title>Chore liście brzoskwini</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=26</link><description>Brzoskwinia jest chora. Już drugi czy trzeci rok. Postanowiliśmy wziąć się za nią poważniej. Wic polega na tym, że kiedy widać objawy, za późno na kurację (albo za wcześnie), a potem zapominamy...

Choroba nazywa się nawet ładnie: kędzierzawość liści brzoskwini. Chore liście jednak nie są ładne: powykręcane, jakby opuchnięte, czerwieniejące. Powoduje to grzyb Taphrina deformans - deformuje ów deformans. Grzyb zimuje na powierzchni pędów i łusek pąków - dlatego trzeba go niszczyć właśnie zimą. 
Wszystkie źródła zgodnie podają: skuteczne leczenie możliwe jest tylko poza sezonem wegetacyjnym. Zarodniki grzyba zakażają w okresie nabrzmiewania pąków i rozchylania się łusek. Grzybnia rozwija się na młodych liściach.

Dzisiaj jednak niewiele możemy zrobić, choć już widoczne są zmiany na liściach. Zalecenie na teraz: systematycznie usuwać liście z objawami porażenia. 

Spróbujemy jeszcze opryski wyciągiem z krwawnika lub odwarem ze skrzypu i pokrzywy. Akurat te rośliny rosną w okolicy dość obficie.

Na jesieni aplikujemy zajzajer: kupiliśmy Syllit 65 WP - środek grzybobójczy, zawierający 65% jakiejś pochodnej guanidyny. 
Zajzajer opatrzony jest znaczkami `Szkodliwy` i `Niebezpieczny dla środowiska`. Szkodzi człowiekowi na drogi oddechowe, skórę, oczy... No, tak. Boję się wszelkiej chemii ogrodniczej, ale niekiedy trzeba ją zastosować.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-05-07 23:59:43</pubDate></item><item><title>Yes, yes, jest!</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=25</link><description>Zakwitła nasza 'Alexandrina'. Oto jej najpierwszy w życiu kwiat :D 
Wczoraj rano jeszcze był pąkiem, a w słońcu południa zaczął się otwierać. 
Zbiegło się na te dziwy ze stu płanetników
Otoczyli ją kołem, nie szczędząc okrzyków...

Nie tyle może stu, co kilkoro, nie płanetników a sąsiadów, ale zawsze...


Na fotografii z prawej widoczna jest cała roślina - jeszcze przed miesiącem był to półtorametrowy patyk wetknięty w ziemię. Fascynująca jest dysproporcja pomiędzy owym patykiem a wielkością kwiatów.
Naliczyliśmy 9 pąków. Na zdjęciu cztery już się otworzyły, pozostałe powoli pękają...</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-04-28 04:59:14</pubDate></item><item><title>Czekając na tepale</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=24</link><description>19 września 2002 roku posadziliśmy w ogrodzie niewielka sadzonkę magnolii. To gatunek Magnolia pośrednia (M. soulangeana) odmiany 'Alexandrina'. Mijały lata. Każdej wiosny oglądaliśmy z nadzieją pąki - ale z żadnego nie rozwinął się kwiat.
Teoretycznie jest to odmiana o dużych (10-12 cm) biało-różowych, delikatnie pachnących kwiatach w kształcie kielichów, kwitnąca bardzo obficie przed rozwojem liści, w kwietniu i maju, często powtarza kwitnienie w końcu lata. Po dziesięciu latach dorasta zaledwie do wysokości 3-5 m. 
Nasza sadzonka rośnie powoli, obecnie - po pięciu latach ma poniżej 2 metrów. Tej wiosny jednak obok pąków liściowych - znanych nam już - ma wyraźne pąki kwiatowe, o wiele większe od liściowych. Obserwujemy je codziennie. 
Historia magnolii sięga wielu milionów lat: ich skamieniałości znaleziono na skałach sprzed około 40 mln lat. Wtedy to cała Arktyka okrążona była lasami magnolii, miłorzębów i tulipanowców. Są tak stare, że kiedy powstały, nie było jeszcze na ziemi pszczół czy motyli, więc do zapylenia magnolie wykorzystały chrząszcze.
Czemu magnolie są tak fascynujące? Ich kwiaty nie mają zwykłego podziału na płatki korony i działki kielicha. W dwóch lub więcej okółkach występuje po 3-6 tzw. tepali. Kwiaty naszej odmiany mają mieć 9 dziesięciocentymetrowych tepali. Czekamy.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-04-14 06:45:31</pubDate></item><item><title>Pierwsze prace wiosenne</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=23</link><description>Pół dnia pielenia - wśród kwiatów i w maliniaku. Potem palenie chwastów. Czeka nas jeszcze przekopanie części ogródka.
Taczka wymagała remontu - przez zimę naleciało wody do rurek i trzeba było wymienić przerdzewiałą ośkę koła.
Ogród przygotowuje się do wiosny. 
Przekwitają krokusy, ale już kwitną cebulice (Scilla), wkrótce zakwitną sasanki.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-03-31 23:07:25</pubDate></item><item><title>Za płotem</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=22</link><description>Na pewno wiosna - jeż się obudził i drepcze po brzezinie.Sarna  wyleguje się na słońcu</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-03-28 15:32:13</pubDate></item><item><title>Wiosna w południe</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=21</link><description>Rano jeszcze padał śnieg...Krokusy w pełni życia Wkrótce przekwitną, ale dzisiaj jeszcze tworzą jedyne barwne plamy. Teraz są najpiękniejsze - za nic im róże czy inne piękne lilie i powojniki. </description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-03-26 21:53:08</pubDate></item><item><title>Świt w ogrodzie</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=20</link><description>Pąki  magnolii jakby większe - ale jeszcze nie pora na nie.  Wierzba mandżurska (Salix matsudana)na tle młodego sadu. Jej ozdobą głównie są spiralnie skręcające się pędy.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-03-19 23:48:49</pubDate></item><item><title>Marzec-plecień, bo przeplata...</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=19</link><description>Niebieskofioletowe krokusy rozwinęły płatki do księżyca...</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-03-18 21:33:58</pubDate></item><item><title>Wiosna!</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=18</link><description>Żółte krokusy wreszcie rozwinęły płatki do słońca. Niebieskie dopiero pokazują pąki.
Pąki magnolii są coraz większe, zgubiły już zimowe łupiny.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-03-10 10:04:09</pubDate></item><item><title>A jednak wiosna?</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=17</link><description> Jednak wiosna w lutym: krokusom wyraźnie już pękają pąki. Na fotografii widać zaczątki trzech żółtych kwiatów. 
Wkoło ptacy śpiewają, słońce z deszczem na przemian. Wkrótce marzec - bedzie gorąco jak w garncu?</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-02-27 12:12:46</pubDate></item><item><title>Zima?</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=16</link><description>Jest wpół do czartej nad ranem, za oknem +10°C, trwa burza z piorunami. Błyskawice co i raz rozświetlają niebo. Las szumi coraz głośniej.
</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-02-23 03:28:57</pubDate></item><item><title>Drzewa</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=15</link><description>Tak jak ludzie - żyją samotnie lub w grupie. Z radości rozkwitają, ze smutku gubią liście. Są świadkami historii lub jej bohaterami.
Agata Winnicka [z magazynu "Podróże" nr 3/2008]</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-02-19 23:57:20</pubDate></item><item><title>Zima w lutym!</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=14</link><description> Choć to zaskakujące...
Nie, no w końcu jest normalniej, minus 6°C.  Kiełkujące w ogródku krokusy (Crocus sp.) wyhamowały. Jeszcze na nie nie pora.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-02-16 08:47:26</pubDate></item><item><title>Wiosna w lutym?</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=13</link><description>Tegoroczny styczeń był w porównaniu ze średnią z lat 1971-2000 o trzy stopnie cieplejszy i dużo wilgotniejszy. 
- W Warszawie zanotowaliśmy średnio 1,1°C powyżej zera - mówi prof. Halina Lorenc z IMiGW dla Gazety Wyborczej. 
Ale rok temu było cieplej - średnio aż plus 3,7°C. 
 Kiełkujące w ogródku krokusy (Crocus sp.) mają 2-3 cm wysokości. W ogrodach bardziej nasłonecznionych sięgają 4-5 cm.
Te mają kolor żółty i niebieski z odcieniem lilafioletowym. Posadzone były jesienią 2004 roku w trzech grupach, każda w plastikowym koszyczku (przeciw turkuciom, które wówczas pojawiły się licznie w okolicy). Od tamtej pory co roku kwitną w końcu marca do połowy kwietnia. Jak będzie w tym roku?
Napęczniały juz pąki magnolii pośredniej 'Alexandrina'. Młodziutką sadzonkę posadziliśmy jesienią 2002 roku. Od tamtej pory rośnie ładnie, acz powoli. W tym sezonie po raz pierwszy wygląda na to, że prócz mechatych drobnych pąków liściowych zawiązały się też większe - pąki kwiatowe. Oby tylko nie zniszczyły ich przymrozki. Przecież dopiero skończył się styczeń!Proszę sobie wyobrazić, że magnolie pojawiły się na ziemi jako jedne z pierwszych roślin kwiatowych. Ich skamieniałości znaleziono w skałach sprzed 36-58 milionów lat! 
Warto też wiedzieć, że kwiaty magnolii nie mają zwykłego podziału na płatki korony i działki kielicha, natomiast mają barwne tepale w okółkach po 3-6 sztuk. Kwiaty te zapylane są przez chrząszcze, gdyż kiedy powstały magnolie, nie było jeszcze pszczół ani motyli. Dlatego też kwiaty magnolii nie mają nektaru, tylko słodką nektaropodobną wydzielinę, która stanowi przysmak chrząszczy.
Nasz dość popularny mieszaniec magnolii - Magnolia x soulangiana - powstał w 1820 roku ze skrzyżowania dwóch odmian chińskich:  M. denundata i  M. liliflora. Liczba jego odmian przekroczyła już setkę. Nasza nosi nazwę 'Alexandrina'. Urok tej magnolii polega właśnie na tym, że zakwita ogromnymi kwiatami, zanim pojawią się na niej pierwsze liście. Tulipanowe kwiaty rozwijają się w pięknie pachnące "miseczki" o średnicy 12-25 cm. 
Nasza odmiana 'Alexandrina' winna mieć 9 tepali ok. 10-centymetrowych - białych z różowym środkiem. Według opisu sprzedawcy - kwitnienie przypada w kwietniu-maju. No, cóż. Zobaczymy. Wyglądamy tych kwiatów z utęsknieniem już szóstą wiosnę... Ze zmartwieniem wyczytaliśmy w starym numerze miesięcznika Kwiaty, że sadzonki otrzymane z nasienia potrafią zakwitnąć dopiero po kilkunastu latach! Tylko sadzonkowane lub szczepione kwitną po roku-dwóch. No cóż, ale za to będzie bardziej naturalna.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-02-06 10:37:08</pubDate></item><item><title>Gwiazda Betlejemska - nie wyrzucaj po świętach</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=12</link><description>Poinsecja (gwiazda betlejemska) - Euphorbia pulcherrima
W zimie, od połowy listopada do lutego na wystawach kwiaciarni podziwiamy często ognistoczerwone, rzadziej różowe, wielkie kwiaty osadzone na długich, nieraz półmetrowych łodygach. 
Poinsecja pochodzi z Meksyku, gdzie jest krzewem długowiecznym, dorastającym do 1,2 m.
Roślina ta bywa też nazywana "gwiazdą betlejemską" i za granicą masowo jest stosowana do dekoracji mieszkań na Boże Narodzenie. Barwny jej kwiat nie jest kwiatem w botanicznym znaczeniu tego słowa. Właściwymi kwiatami są znajdujące się w środku kwiatu zielonożółte utwory wielkości nasion grochu, zaś otaczające je kolorowe płatki nazywane są przez botaników przykwiatkami.
Klasyczna gwiazda betlejemska ma przykwiatki intensywnie czerwone i ciemnozielone liście, ale można kupić także odmiany o przykwiatkach od białych, kremowych i żółtych, przez bladoróżowe, aż po różne odcienie czerwonego. Ostatnio również pojawiły się egzemplarze o przykwiatkach nakrapianych, liściach zielonych z białymi obrzeżami bądź pofałdowanymi przykwiatkami.
Ta efektowna roślina coraz częściej zjawia się w mieszkaniach nie tylko w postaci kwiatu ciętego, ale także doniczkowego. Do uprawy doniczkowej stosowane są odmiany niższe, o mniejszych kwiatach, a ostatnio wchodzą do uprawy nawet miniaturowe. 
Aby doniczkowy wilczomlecz trzymał się jak najdłużej, ustawiamy go jak najdalej od pieców i grzejników. Najbardziej odpowiada mu temperatura nie przekraczająca 18°C. Podlewamy dość obficie, uważając, aby ziemia nigdy nie byłą sucha. 
Po przekwitnięciu barwne przykwiatki bledną, a po pewnym czasie opadają; roślina zapada w stan spoczynku (po kwitnieniu następuje przerwa w wegetacji). Wtedy przeważnie zostaje wyrzucona, kto jednak ma ochotę popróbować swoich sił w uprawie trudnych roślin, może wilczomlecz skłonić do ponownego zakwitnięcia po kilku miesiącach. 
W tym celu po opadnięciu przykwiatków umieszczamy go w chłodnym miejscu (ok. 14°C) i przestajemy podlewać. Nie martwmy się, że straci wówczas wszystkie liście. 
Gdy w marcu łodygi przytniemy na wysokość około 15 cm, pozostawiając na pędach po 3-4 pąki, a roślinę przeniesiemy do ciepłego i słonecznego pokoju i zaczniemy podlewać, poinsecja obudzi się i liście znowu się ukażą. 
Wtedy możemy już przesadzić roślinę do świeżej ziemi, najlepiej liściowej z domieszką gliny i piasku (2 : 1 : 1). Doniczkę ustawiamy w widnym, ale nie bezpośrednio nasłonecznionym miejscu i roślinę zaczynamy podlewać obficie nieco ogrzaną wodą. Przez całe lato co 7-10 dni zasilamy rozcieńczoną gnojowicą lub nawozami do roślin o dekoracyjnych liściach; jest to konieczne, aby wilczomlecz wytworzył ładne, dobrze zabarwione listki. Ważne jest utrzymanie wysokiej wilgotności w powietrzu. Suche może spowodować wystąpienie szkodników (przędziorki, czerwcowate)
Młode pędy z 4-5 liśćmi można przyciąć, wymuszając rozkrzewienie rośliny. 
Chcąc mieć poinsecję na Gwiazdkę, należy w połowie listopada rozpocząć jej zacienianie - przez 10-14 godzin dziennie chować ją pod osłoną: od wieczora do około 9 rano. Wówczas mamy szanse na wybarwienie górnych liści, choć zapewne nie tak intensywne, jak z uprawianych w szklarniach.
Rozmnażanie z sadzonek również daje dobrze wyniki tylko w szklarniach. Polega na ukorzenianiu latem wierzchołków pędów szczytowych.
Uwaga: 
Poinsecja - jak wszystkie wilczomlecze - zawiera sok mleczny, który wypływa z łodygi przy jej uszkodzeniu lub przycięciu. Powoduje on podrażnienia skóry, do przycinania rośliny warto więc zakładać gumowe rękawiczki, a złamaną gałązkę można lekko przypalić płomieniem, co zatamuje sączenie się białej substancji.
Według: 
I. Kiljańska Rośliny ozdobne, wyd. IX, 1989 
M. Schubert, R. Herwig Mieszkamy wśród kwiatów, wyd. III, 1988
fotografia: André Karwath (Wikipedia)
i różnych źródeł internetowych</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-01-27 18:00:21</pubDate></item><item><title>green green grass of home</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=11</link><description>Tak dawno temu śpiewał Tom Jones (kto jeszcze pamięta takiego piosenkarza?) Tłumaczenie piosenek nie jest moją najmocniejszą stroną, a w ogrodzie - - - rude trawy wkoło domu. Zeszły śniegi, od tygodnia jest +5°C, spod śniegu wychyliły się rudozielone ździebełka trawnika. Nawet droga dojazdowa - jeszcze przed tygodniem srodze oblodzona - dzisiaj już tylko błotnista.
Zapowiadają jednak na przyszły tydzień zimę.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-01-19 10:49:52</pubDate></item><item><title>Śnieży śnieg świeży</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=10</link><description>Tak długo była ta zima jakaś [i]niedorobiona[/i] - ale w końcu jest biało. Nie za zimno, jak w sam raz.  Zdjęcie jest sprzed tygodnia, kiedy jeszcze było mroźno, około -10°C. Od kilku dni temperatura utrzymuje się około 0°C. 
[b]Rododendron[/b] rosnący za domem skurczył liście z zimna (w ten sosób ogranicza parowanie wody przez liście, bowiem przy zamarzniętej ziemi nie może jej stamtąd pobierać). Niepięknie to wygląda, ale nie trzeba się niepokoić. Dzisiaj już ma je normalnie rozprostowane.
Ten krzew nas zdumiewa. Mamy w ogrodzie jeszcze inne różaneczniki, ale ten... no, radzi sobie sam. Posadziłam go w miejscu, gdzie optymistycznie coś-tam miało być, ale się zmieniło i nie ma tam nic. Tylko rododendron, którego nie podlewam, bo szlaucha nie starcza, z rzadka podsypię nawóz (jak sobie o nim przypomnę), nie opatrujemy go na zimę... 
A on sobie spokojnie rośnie. Nie choruje (jak te zadbane w ogródku). Rośnie powoli, bo nie ma tam słońca, ale rośnie i tak lepiej od nnych (to roślina cieniolubna). 
W sierpniu 2002 kupiliśmy tę sadzonkę w sklepie - odmiana 'Lachsgold'. W 2003 kiepsko znosił suszę w lecie, pomijany często przy podlewaniu. Latem 2004 odżył i od tamtej pory powolutku się rozwija. Nie kwitł jeszcze ani racu (w odróżnieniu od swoich krewnych z ogródka), choć na zachowanej etykiecie napisano, że w maju czerwcu powinien się obsypać żółto-różowymi kwiatami. Zobaczymy, co będzie tej wiosny.
[u]Botanika[/u]: [b]różanecznik - [i]Rhododendron[/i][/b] należy do rodziny [i]wrzosowatych[/i], podrodziny [i]różanecznikowatych[/i] (obok [b]azalii[/b], ale również zwykłego leśnego [b]bagna[/b]). Jego łacińska nazwa pochodzi z greki składa się z dwóch wyrazów: [i]rhodon[/i] - róża i [i]dendron[/i] - drzewo, więc to inaczej [i]drzewo różane[/i], jednak starożytni Grecy i Rzymianie tym mianem określali oleander...</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2008-01-10 05:18:59</pubDate></item><item><title>Świąteczny ogród o świcie</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=9</link><description>Właśnie swoje dni świetności ma świerk pospolity (Picea abies = Picea excelsia). 70-centymetrową sadzonkę ze szkółki posadziliśmy przed domem w sierpniu 2003 r. W tym roku jeszcze dała się łatwo przystroić lampkami, złotymi-srebrnymi bombkami i łańcuchami. Na wiosnę jednak trzeba będzie pomyśleć o następnej małej choineczce, bo za 2-3 lata nie starczy nam drabiny...
Już 2005 ubraliśmy ją w bombki, ale lampki jeszcze byłyby zbyt ciężkie na młody świerczek. W lecie 2006 mnie przerósł, a w tym roku wszystkie sadzonki miały duże przyrosty - lato było wilgotne i upalne (w odróżnieniu od susz z poprzednich lat, kiedy to nie nastarczaliśmy z podlewaniem).
Może posadzimy tu daglezję? To bardzo zgrabne drzewo i ma miłe w dotyku igły - miękkie, ale nie opadające na zimę, jak u modrzewia. Podoba mi się nazwa daglezji ;)</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2007-12-25 07:41:45</pubDate></item><item><title>Szron i szadź</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=8</link><description>To gałązka zimozielonej daglezji zielonej, zwanej też jedlicą (Pseudotsuga menziesii), zachodnio-amerykańskiej krewnej jodły, którą posadziliśmy w 2002 roku. W naturze występuje wzdłuż wybrzeży Pacyfiku - od płn-zach. Kanady po płn. Kalifornię i bardzo szybko rośnie, co w młodych ogrodach jest ważne. Ta już w ubiegłym roku mnie przerosła :D
Po wczorajszym mroźnym dniu nastąpiła pogodna noc księżycowa i wszystko wokoło pokryło się szronem. 
Kiedy para wodna zetknie się z zimną powierzchnią, może natychmiast zamarzać, tworząc igiełki szronu lub spiczaste igły szadzi. Zjawisko to pojawia się, gdy powietrze ma temperaturę około 0°C, a przy tym dużą wilgotność. Szron i szadź są białe, gdyż ich kryształki zawierają powietrze.
Trochę teorii: Powietrze ogrzewane nie zmienia swojej zawartości pary wodnej, ale jego wilgotność względna zmniejsza się, staje sie ono stosunkowo suchsze. Oziębianie powietrza natomiast prowadzi do zwiększania jego wilgotności względnej aż do wilgotności nasycenia i powyżej - do zjawiska kondensacji pary wodnej (bp. tworzenia się chmur) lub jej sublimacji (np. powstawania kryształków lodu). Przy gruncie kondensacja prowadzi do powstawania rosy, a sublimacja - tworzenia się szronu. 
Źródła:Guenter D. Roth Pogoda i klimat, Bertelsmann Media, Warszawa 2000. (Wetterkunde fuer alle, Monachium 1998; tłum. Zb. Woliński)
Brian Cosgrove Pogoda, Arkady, Warszawa 1994. (Weather, Londyn 1989; tłum. Michał Gomuliński i Piotr Karaś)</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2007-12-23 08:57:22</pubDate></item><item><title>Nadeszła zima</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=7</link><description>Co prawda, to są zdjęcia z listopada tego roku, ale w grudniu jeszcze śniegu tak naprawdę nie było. 
Jukka karolińska (Yucca filamentosa) pod śniegiem - zawsze w takich razach zastanawiam się, jak ta egzotyczna roślina z pustyń amerykańskich potrafi przeżyć polskie zimy... A przecież rośnie u nas już od 5 lat (to prezent imieninowy od Basi i Szczepana) i całkiem nieźle sobie radzi. 
Polska nazwa jukki - krępla jest rzadziej spotykana.Młoda, fikuśna i pokręcona wierzba mandżurska (Salix matsudana 'Tortuosa') załapała się na promyk słońca - ta odmiana przyciaga spojrzenie szczególnie zimą, kiedy inne bezlistne drzewka wyglądają smutno i nago. Dawniej uważano ją za odmianę wierzby babilońskiej (Salix babylonica). 
To nasz nowy eksperyment, nie wiemy jeszcze, jak sobie poradzi z zimą - z lektur wynika, że ta odmiana jest wrażliwa na mrozy... Chyba że mamy mieszańca tej odmiany S. x sepulcralis 'Erythroflexuosa', jak pisze Seneta w swojej Dendrologii. Ale tego się już nie dowiemy, bowiem drzewko nabyliśmy bez etykiety :(</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2007-12-22 16:15:22</pubDate></item><item><title>Ptaki w ogrodzie</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=6</link><description>Są dwie szkoły: falenicka i otwocka. Jedna każe pozostawiać zimą ptaki samym sobie, aby radziły sobie jak potrafią (a słabsze jednostki - wiadomo, odpadają, z korzyścią dla populacji). Druga zaś stawia na dokarmianie ptaków zimą. W naszym ogrodzie jesteśmy uczniami tej drugiej szkoły. Wychodzimy z założenia, że człowiek już tak zniszczył naturę, iż słabsze gatunki wymagają naszej pomocy. 
Ptaki odwzajemniają się nam wiosną i latem - kiedy wyjadają owadzie szkodniki spośród naszych roślin. 
Więcej o ptakach w naszym ogrodzie można znaleźć na stronie  Ptasiej Gazetki.EU, dokąd zawsze serdecznie zapraszamy.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2007-11-25 10:12:42</pubDate></item><item><title>Szaruga jesienna - grabienie liści</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=5</link><description>Zmiana koncepcji: rezygnuję z odtwarzania 5 pierwszych lat naszego ogrodu. Wracam do rzeczywistości - blog opisuje to, co dzieje się dzisiaj.
 
 A dzisiaj trawnik wyraźnie czeka na grabie. Pod dębem, pod brzozą i pod wszystkimi liściastymi drzewami-krzewami-bylinami ściele się rudo-czarno-bure listowie. Jeśli go nie zagrabię, to mi zgnije trawa. Do roboty!
Lubię grabie do trawy - takie wachlarzowe z suwakiem. Niedrogie, a patent przedni. Działają prawie jak miotła :)
Wszystkie zagrabione liście zbieram na kupę koło kompostu - nie nadają się do bezpośredniego kompostowania, co najwyżej na cienką warstwę: zawierają dużo węgla, ale niewiele azotu. Niektóre liście, np. dębu (i orzecha włoskiego - ale tego nie mam) trzeba oddzielać - zawierają one garbniki, które neutralizuje się dopiero wapnem. 
Stale czuję, jak niewiele wiem z chemii... Na maturze mam tróję.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2007-11-10 08:22:42</pubDate></item><item><title>W listopadowym ogrodzie...</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=4</link><description>...dzieje się niewiele. Ale skoro rozpoczęłam ten dziennik, to najpierw opowiem o początkach naszego ogrodu. Dzisiaj ma on już pięć lat - powoli wychodzi z wieku przedszkolnego ;)
Pewnie nie uda mi się dokładnie odtworzyć wszystkiego, co tu robiliśmy, ale w dużym skrócie przedstawię zakładanie naszego ogrodu i sadu.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2007-11-02 05:19:48</pubDate></item><item><title>Skalniak - etap kamieni</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=42</link><description>Właściwie w naszym ogrodzie skalniak powstał w sposób naturalny, nieplanowany. Po prostu okazało się, że podczas przekopywania ziemi pod ogródek stale wyciągaliśmy kamienia - większe i mniejsze, ale mnóstwo. Początkowo woziliśmy je taczką na kamienny wał obok ogniska, ale w końcu tyle się ich nagromadziło, że machnęliśmy ręką: trudno, niech zostaną. 
W końcu ludzie specjalnie zwożą kamienie, a my już mamy...</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2004-04-29 23:26:31</pubDate></item><item><title>Sam początek</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=3</link><description>Zakładanie kompostu zaczęliśmy od budowy kompostownika. Estetycznie wkomponował się w koniec ogrodu. 
Był naprawdę niezbędny. Rychło okazało się, że śmieciarze będą nas odwiedzać RAZ w miesiącu, więc bez dokładnego sortowania odpadków obrośniemy w śmieci. Poza tym to przecież najlepszy nawóz - dokładnie wiadomo, z czego się składa (a raczej: rozkłada).
Psice co dzień przekopywały  nasadzenia, więc w ogrodzie powstał ogródek. Tyki po prawej to zaczątek naszej winnicy :D
</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2002-05-23 16:40:12</pubDate></item><item><title>Nasz ogród - stan zero</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=2</link><description>Wiosną 2002 rozpoczęły się pierwsze - nieśmiałe jeszcze prace ogrodowe. W poprzednim roku 2001 na tej wiejsko-leśnej działce zbudowaliśmy dom. Przerwaliśmy w końcu października razem z końcem kasy. Na zdjęciu żółci się jeszcze piasek pozostały po budowie. 
Brzozy, sosny - ot, i tyle. Następnych 5 lat to sadzenie, sadzenie, sadzenie... No, i uprawa oczywiście.
Wiosną '02 byliśmy biedni jak mysz kościelna, więc ogród czuł się bardzo niedofinansowany. 
Obserwacje glebowe nie wyglądały zachęcająco: piaszczysto-gliniasta. Jeszcze w 1992 roku rosło tu zboże, a potem już tylko ugór. 
Próchnica ma 2-3 cm, to ta cienka warstwa ziemi na zdjęciu obok. Potem ponad 20 cm piachu z iłem, a dalej już tylko glina i kamienie.
Okoliczną florę można potraktować jako rośliny wskaźnikowe. Dzięki nim dowiedzieliśmy się sporo o glebie. 
Otóż rumianek i rdest świadczyły o słabo urodzajnej ziemi. Pokrywający duże połacie jastrzębiec kosmaczek i dość liczne tu margerytki (czyli: złocień właściwy) świadczą o glebie ubogiej w azot. Kiepściutko. 
Widać, że wiele trzeba włożyć w tę ziemię, by pięknie na niej rosły rośliny ozdobne, tudzież owocowe czy warzywa.</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2002-04-04 23:23:23</pubDate></item><item><title>Na początek - kilka ogrodowych sentencji</title><link>http://ogrodowa.gazetkavnews.php?id=1</link><description>My, ogrodnicy, żyjemy po trosze przyszłością i jeśli kwitną nam róże, myślimy o tym, że w następnym roku zakwitną jeszcze lepiej; a za jakichś dziesięć lat będzie z tego małego świerczka drzewo – oby tylko już tych dziesięć lat było za mną! (Karel Čapek)Dlatego wreszcie najchętniej przestaję z naturą, ponieważ ona zawsze ma rację, a błąd może być jedynie po mojej stronie. (Johann Wolfgang Goethe)Na szczęście istnieją tylko dwie drogi: albo wznieść się tak wysoko, by świat wydawał się maleńki, albo pogrążyć się w głębokiej bruździe, gdzie każde źdźbło trawy naszego otoczenia wydaje się czymś wielkim. Johann Nestroy</description><author>ogrodnik</author><pubDate>2002-03-01 11:11:11</pubDate></item></channel>
</rss>
